Przejdź do głównej zawartości

1/2014 z cyklu: Ja i mój rower. Sezon 2014 otwarty.


Zrobiło się ciepło, czas się znalazł więc czas na pierwszą wycieczkę na rowerze. Postanowiłem jechać do Cieszyna, dawno chciałem sprawdzić jak wygląda Park Sportu łączący Polski i Czeski Cieszyn.
Całkiem przyjemna jazda, w większości ścieżkami rowerowymi jak też trochę asfaltem, z Trzyńca to tylko 20km.
Po odpoczynku w parku odwiedziłem Wieżę Piastowską,


potem kierunek dom znowu przez park, tym razem czeską stroną.
Przy wyjeździe z parku spotkała mnie niemiła niespodzianka.

Przy podjeździe na krótkie wzniesienie zerwał się mi łańcuch
Koniec jazdy.
Telefon do kolegi, który bardzo chętnie przyjechał po mnie i na tym zakończyła się dzisiejsza wycieczka na otwarcie sezonu.

Zapis trasy Nýdek - Cieszyn, Park Sportu

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

6/2016 z cyklu: Ja i mój rower. Przez Suchy na Łączkę i Filipkę

Gdyby nie wczorajsza 2 zmiana i powrót do domu przed północą, pewnie wybrałbym się w trasę, którą planuję już od kwietnia. Tydzień temu nawet rzuciłem hasło na fb, ale nie wypaliła pogoda.
Dobra, zdradzę wam sekret z posta 4/2016. : ) Chodzi o drugie podejście na Girovą i odnalezienie dwóch jaskiń.
Wtedy już mi zabrakło sił, więc teraz w planie mam podjazd pociągiem do Mostów u Jabłonkowa, a potem przez Studeničny. Pewnie nie lekka trasa, ale obiecałem sobie.

Dziś pospałem więc plan trza odłożyć, ale czasu wystarczająco na to by odwiedzić Łączkę. Tym bardziej, że pewna znajoma podsunęła mi informację, że podobno można też z Bystrzycy Suchy.
Okolicę częściowo znam z pracy, ale tylko do ostatniego przystanku.

Czantoria. Pochodzenie i otaczające ją legendy.

Jadąc kiedyś do pracy kupiłem sobie gazetę, tygodnik naszego regionu.
Pomyślałem sobie, że jak będzie dobra robota na cnc to będzie czas poczytać co w trawie piszczy. Tylko nie mówcie majstrowi :D

Czas rzeczywiście miałem, chwilami kiedy program zadbał o to bym na chwile usiadł.
Poza informacjami z regionu z wielką uwagą przeczytałem artykuł o Czantorii i o tym skąd właściwie pochodzi jej nazwa.
Jak wiecie, Czantorię widzę, o ile nie ma mgły, codziennie z okna czy jak wyjdę z domu. Tym bardziej zainteresował mnie ten temat.

C6H5-NH-C2H5

C6H5-NH-C2H5 wygląda jak jakiś kod aktywacyjny.
Zamieściła go dziś na fb moja dobra (wirtualna) koleżanka, a że do chemii było mi zawsze daleko, więc nie miałem nawet pojęcia o co chodzi.
Jak się okazało jest to chemiczny wzór miłości.