poniedziałek, 16 lipca 2012

1/2012 z cyklu: Ja i mój rower. Jak się zaczęło moje nowe hobby


Moje Hobby się zaczęło.
Jak już niektórzy z was wiedzą, kupiłem sobie w maju (2012) rower.


Na początku niewiele miałem okazji by go wypróbować, ale w czerwcu zdobyłem swój pierwszy szczyt. Filipka.



Zgodnie ze swoim zwyczajem i instrukcjami wielu cyklistów, nie pijam alkoholu, czyli najczęściej konsumowanego piwa. To co ugasiło moje pragnienie to 0,5l Kofoli.


Kofola to taka czeska kola, z tym, że ma swój specyficzny smak, a chyba najfajniejsze jest to, że
leją ją podobnie jak piwo -  z kranu, więc można sobie zażyczyć ilość proporcjonalną do pragnienia.
Nie trzeba dodawać, ale dodam, że jak każda kola, zawiera dużo cukru, a tego organizm cyklisty potrzebuje.
Kilka zdjęć z kolejnego wyjazdu z koleżanką, również na Filipkę, ale z drugiej strony.




To tylko kilka ujęć widoków jakie otaczają moje miejsce zamieszkania.
Zdjęcie poniżej to nie szczyt wspomniany wcześniej

Nie pytajcie gdzie właściciele rowerów 
...no dobra powiem wam, robiliśmy zdjęcia.


W realizacji mojego hobby i połączenia dwóch starych pasji (góry i rower) pomogła właśnie wspomniana koleżanka. Namówiła mnie na kupno tego cacka, obiecując, że będzie ze mną jeździć.
Jeśli jeździ dowiecie się czytając moje posty

Któregoś innego pięknego dnia, tak tylko dla relaksu przejechałem 12km, z tego 6km pod górkę
Przy okazji przetestowałem kupione przed tygodniem rogi, co jak widać na fotach.
Niektórzy nie lubią, mi to poprawia komfort jazdy.


prędko?? pod górkę... nie za szybko?


a ta fotka niechcący w sumie


Spróbujcie robić zdjęcie telefonem w czasie jazdy...
i zapomnieć jeszcze, że moja Nokia ma opóźnienie...

No i tak w skrócie wyglądał początek nowego hobby.
Niebawem pojawią się inne posty z moich wycieczek, którymi być może zachęcę kogoś z was by mi dotrzymał towarzystwa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Twój komentarz jest dla mnie bardzo ważny. Dziękuję.